środa, 14 listopada 2012

Rodzina

A tak wyglądał Sasek jak się dowiedział o zaręczynach Kakasia i Sakury
Wkurzona Hinata
I jeszcze raz :P


- Naruto?- spojrzał na chłopców wchodzących do pokoju- oczywiście, proszę wejdźcie
- Naruto, Sasuke- dziewczyna podskoczyła widząc swych przyjaciół- siadajcie, pójdę zrobić herbatę
- Pomogę Ci- zaoferował Uchiha idąc za nią do kuchni. Chciał jakoś zacząć rozmowę, tylko nie wiedział jak. Stęsknił się za nią.  Za późno zdał sobie sprawę co tak naprawdę do niej czuje. Stała się taka piękna i taka silna- a więc  ty i Kakashi?- spytał w końcu podając jej małą cukierniczkę- szczerze powiedziawszy to się spodziewałem, że złączysz się z tym idiotą- mruknął wskazując brodą na chłopaka obserwującego mieszkanie swego senseia. Usłyszał za sobą cichutki chichot.
- Oj, Sasuke. Po twoim odejściu rozpaczałam, a Naruto, tak Naruto naprawdę mi pomógł, ale nie, ja i on? – znów się zaśmiała zalewając woreczki z herbatą – nie, nigdy w życiu!
- A ty i Kakashi, to coś poważnego?- spytał udając zobojętnienie
- Taa… Chyba tak- mruknęła. Wzięła taczkę  z kubkami i ruszyła do pokoju- Zaręczyliśmy się- odpowiedziała pokazując pierścionek uśmiechając się słodko, zostawiając zdziwionego chłopaka na środku kuchni.
- Proszę chłopacy, pijcie i gadamy- zaśmiała się serdecznie- hej, Sasuke, chodź tu do nas- zawołała i usiadła koło Hatake, spoglądając złośliwie na zdziwioną twarz Uchiha- haha, jaką ma minę. A niech pocierpi, haha, należy mu się !-  powiedziała w myślach.
- Kakashi- sensei, proszę wybacz mi, że tak wybuchłem, ja to po prostu… To był po prosty szok- mruknął cicho nie patrząc na dwójkę przyjaciół
- Nie przejmuj się to raczej ja powinienem cie przepraszać, że nie dowiedziałeś się tego ode mnie- odpowiedział Kakashi kładąc dłoń na blond czuprynie chłopaka- kochanie- tu zwrócił się do Sakury,  na co Sasuke drgnął słysząc owe słowa-  w szufladzie obok łóżka jest małe pudełeczko, mogłabyś je przynieść?
- Oczywiście- mruknęła całując go w usta, dyskretnie patrząc na ciemnowłosego
- A więc się zaręczyłeś Kakashi?- spytał w końcu, gdy dziewczyna weszła na górę
- O? A tak, Sakura ci powiedziała? No jakoś tak wyszło- odpowiedział zmieszany
- Zaręczyłeś się?!- krzyknął Naruto- czemu ja o się dowiaduję po nim- tu wskazał na Sasuke
- Bo jesteś idiotą- mruknął Uchiha, na co wszyscy w tym Sakura, która weszła właśnie do pokoju
- Wybacz, Naruto, ale jakoś tak nie było czasu- odpowiedziała uśmiechając się słodko- no ale…- zwróciła się do Kakashiego wręczając mu pudełko- co tam jest?
- Coś co może zainteresować Naruto- mruknął otwierając powoli pudełko- pozwól, że opowiem ci parę rzeczy o twych rodzicach. Jak wiesz, twój ojciec był moim senseiem, a twoja matka, była uroczą piękną kobietą, która dbała o niego jak i o mnie…
- O ciebie?
- Tak , mój ojciec szybko zmarł , więc twój tata  był takim wzorem  do naśladowania, a po śmierci Obito Kushina zajęła się mną i Rin
- Kushina?- mruknął Naruto
- Tak, Kushina Uzumaki, też była Jinchuuriki, ale o tym to myślę, że ona ci opowie. Ale wszystko po kolei- dodał widząc poruszoną twarz młodego Uzumakiego- Twoi rodzice poznali się jeszcze w szkole, nie lubili sie za bardzo, ale po tym jak Yondaime, uratował twoją mamę zakochali się w sobie. Tak, ale twój ojciec. Był wyśmienitym człowiekiem jak i shinobi, był znany jako złoty błysk Konohy. Nikt go nie doścignął. Nauczył mnie wiele, bardzo wiele m. in. pracy zespołowej. Jakbyś wiedział jacy oni byli szczęśliwi jak się dowiedzieli, że Kushina jest w ciąży. Byłeś ich nadzieją. Nigdy nie widziałem senseia takiego jak wtedy. Chodził z głową w chmurach, a Kushina, no cóż nie miała za łatwo. Ze względu na to, że miała w sobie Lisa, jej poród i w ogóle to, że jest w ciąży musiało zostać w tajemnicy. Jeszcze ten fakt pogarszała sprawa, e no, Namikaze- sensei był już Hokage więc musiało to dodatkowo zostać w tajemnicy. Doszło do dnia kiedy miałeś wyjść na świat. Jacy oni byli podekscytowani. Oczywiście Kushina, nie mogła cie urodzić w wiosce. Było dla ciebie znalezione specjalne miejsce chronione przez ANBU. Niestety to miejsce zostalo zaatakowane, jak i cała wioska. Twoi rodzice oddali swe życie, aby ją chronić i żebyś ty żył…- skończył. Zapadła cisza. W oczach blondyna pojawiła się pojedyncza łza, którą szybko starł- łzy to nic złego- mruknął wyjmując rzeczy z pudełka
- Co to?- spytał młody Chunin spoglądając na zdjęcia w ręku senseia
- Zdjęcia, które powinienem ci pokazać dawno temu…- mruknął wręczając mu pierwsze- to są twoi rodzice dzień po ślubie, wyglądali ślicznie
- To jest moja mama?- spytał przykładając do palec do zdjęcia kobiety
- Masz piękną mamę- mruknęła dziewczyna przyglądając się zdjęciu
- Wiem, spodziewałem się tego. Mój tata, to ma jednak gust- zaśmiał się do przyjaciół- ma piękne włosy
- Taa, śliczne, ale nie każdy tak myślał. Kiedy przybyła do wioski, naśmiewali się z jej czerwonych włosów, nazywali ją pomidorem. Ale pokochała je, gdy twój ojciec je pokochał.
- Jak, można nienawidzić takich włosów- pisnęła Sakura- ile bym dała aby mieć takie włosy
- Kochanie, masz piękne włosy- Kakashi wziął jej Kosmy i przeciągnął przez palce
- Zgadzam się z Kakashim- mruknął Sasuke
- Taa, a reszta z tych zdjęć- spytał Naruto pokazując na kolana senseia- tak tu jest więcej zdjęć twoich rodziców a także wraz z tobą- wręczył mu kilka zdjęć
- Jaki słodki- pisnęła Sakura,, widząc małego chłopca na rękach rodziców- a to?- spytała widząc zdjęcie ranną Kushinę i Namikaze z malutkim Naruto na rękach
- To jest kiedy lis zaatakował wioskę…- siedzieli tam jeszcze kilka minut oglądając zdjęcia, po czym po chwili Kakashi wyjął mały pakunek- chciał abym ci to dał jak będziesz na to gotowy- chłopak wziął małą paczkę i powoli rozpakował. Znajdował się tam kunai z pieczęcią
- Kunai?- zdziwił się Sasuke
- Minato Namikaze używał go do swej techniki teleportacji, miał nadzieję, że i ty będziesz w stanie ją opanować- wręczył mu przedmiot i spojrzał na młodego Uzumakiego. Nagle do domu wpadła Hinata i stanęła przed drzwiami
- Hi..nata?- Sakura spojrzała z przerażeniem na przyjaciółkę. Nigdy w życiu takiej jej nie widziała. Jednym słowem była wkurzona
- Sakura, Kakashi- san, Sasuke- tu uśmiechnęła się lekko, po czym spojrzała na Naruto z mordem w oczach- Uzumaki Naruto!- podeszła do przerażonego chłopaka i walnęła go w głowę pięścią, tak aby na pewno to poczuł
- Hinata… kochanie, co się stało?
- Co się stało?- spytała wkurzona. Na jej czole pulsowała pojedyncza żyłka- idę sobie do Tsunade- sama aby zaprosić ją na NASZE wesele  a ona  mi opowiada co zrobiłeś. Co ty sobie UZUMAKI NARUTO wyobrażasz?!
- Czy to jest ta sama, nieśmiała Hinata, którą znałem- mruknął najciszej jak mógł do Sakury
- No wiesz, sama się nad tym zastanawiam- mruknęła chichocząc cicho
- Nie obchodzi mnie powód. Jak mogłeś się tak zachować. Na dodatek, miałeś nie przyjmować żadnym misji. Pamiętasz, że w środę jest NASZ ślub a wszystko jest na mojej głowie,, a ty sobie na misje łazisz?
- Em… Hinata, Naruto poszedł- ale Sasuke przerwał gdy poczuł na sobie zabójczy wzrok Hinaty
- Radzę ci, nic nie mów!- mruknęła- Idziemy, szykować się na NASZ ślub!- pociągnęła go za sobą, żegnając się ze wszystkimi wyszła zostawiając rozbawioną trójkę w pokoju
- No nie, nie mogę Naruto i Hinata. A więc ten idiota w końcu się ocknął- powiedział Sasek- dobra, ja spadam, muszę jeszcze załatwić sobie mieszka…- ale nagle przerwał, gdy nagle usłyszał trzaskane szkło
- Kakashi!- krzyknęła Sakura i podbiegła do swego mężczyzny który nieprzytomny leżał na podłodze… 
_______________________________________****________________________________________
Proszę mam nadzieję  ze sie spodobało :)

środa, 31 października 2012

Opowiedz mi o mojej rodzinie



jak macie jakieś pomysły to piszcie, a nóż poderwą mnie do pisania i pomożecie mi trochę. Ale nie gadam już czytajcie i komentujcie :P
_______________________________________****_______________________________________ 
W gabinecie nastała głucha cisza. Wszyscy patrzeli na Tsuande i Naruto. Shizune wyglądała jakby miała podejść i przywalić Hokage. Kakashi i Sakura patrzyli to na dwójkę przed nimi to na siebie. Ino i Sasuke ze zdziwieniem i oczekiwaniem patrzyli co zrobi Naruto
- Co… Co powiedziałaś? – blondyn patrzył na nią z niedowierzeniem. Najwyraźniej się uspokoił
- Powiedziałam, że nie mogę zabić syna Czwartego Hokage- odpowiedziała,  karcąc się w duchu, że w taki właśnie sposób dowiedziała się o swej rodzinie
- Hokage- sama, nie uważasz, że Naruto powinien się o tym dowiedzieć w inny sposób- spytał Kakashi, patrząc z lekką irytacją na blondynkę
- Kakashi- sensei, wiedziałeś?- nagle usłyszeli cichy głos Uzumakiego- czy wszyscy, do cholery o tym wiedzieli tylko nie ja?- znów zaczął krzyczeć, ale tym razem swą złość wyładował na wszystkich w gabinecie
- Nie, Naruto, Twoi rówieśnicy nie wiedzieli, tak samo zwykli mieszkańcy wioski- dodała cicho Hokage. Naruto wyminął ją i podszedł do Kakashiego i spojrzał na niego ze łzami w oczach
- Przez te wszystkie lata, wiedziałeś, kim byli moi rodzice i przez ten cały czas nic mi nie mówiłeś?!
- Naruto, uspokój się- prosiła Sakura, broniąc swego narzeczonego- on nie…
- Przestań Sakura! Nie pytam się ciebie tylko jego- tu wskazał palcem na szarowłosego- byłeś moim nauczycielem i przyjacielem od 13 roku życia i przez ten czas nic mi nie powiedziałeś? Czemu?!
- Miał takie rozkazy. Nie mogłeś wiedzieć ! To by sprawiło, że mógłbyś być na celowniku innych wiosek po wojnie- wtrąciła Tsunade
- Rozkazy?!- spojrzał znów na swego senseia- od kiedy jestem przywiązany do rozkazów, co ? Zawsze nam powtarzałeś, że przyjaźń jest najważniejsza! A jak przychodzi co do czego, to okłamujesz go? Co się do cholery dzieje z tą wioską!?- krzyknął uciekając z Sali zostawiając wszystkich zdziwionych na środku pokoju.
- Tsunade, co robimy?- odezwał się Hatake
- Musimy go poszukać, może zrob…
- NIE!- odezwał się Sasuke. Spojrzenia wszystkich powędrowały na Uchihę- pozwólcie mu iść. Potrzebuje chwili spokoju. Chwili ciszy, momentu w którym nikt nie będzie mu mówił, co ma robić. Właśnie sie dowiedział, że jest dziedzicem Czwartego, to musiał być dla niego cios. Oczywiście mogę z nim porozmawiać, ale nie teraz. Za godzinę, dwie- wszyscy na niego patrzeli z wielkim zdziwieniem. Właśnie po nim najmniej spodziewali się takich słów
- Dobrze, liczę na ciebie Sasuke. Uznajmy, że to będzie próbny test- nagle się to niego odwróciła  i spojrzała gniewnie w oczy- ale jak się dowiem, że wykorzystałeś jego słabość do niecnych planów, to cie zabiję!
- Hai- po tych słowach zniknął gdzieś w obłokach dymu.
- Proszę was teraz, idźcie już. Mam na dziś dosyć niespodzianek i kłótni- odwróciła się do okna i znów jej wzrok przykuła twarz Yonadiem wykuta na skale- Zostawiłeś mi niemałe ciastko do zgryzienia, Namikaze. Wybacz, że tak do spieprzyłam, ale niestety charakterek to ma  po matce…
- Myślisz, że Sasuke przemówi mu do rozumu? Mam nadzieję, że nie zrobi nic głupiego…- spytała Sakura, gdy już wchodzili do domu. Nie rozmawiali wcześniej o tym z nikim, nawet ze sobą.
- Miejmy nadzieje- odpowiedział. Widać po nim było, że przejęły go słowa Naruto
- Kochanie, nie smuć się, proszę. Tak jak mówił Sasuke, Naruto po prostu potrzebuje czasu do namysłu. Jestem pewna, że nie myśli na pewno takk jak powiedział. Po prostu jest zły to wszystko- podeszło do niego i pocałowała lekko w usta, po czym poszła do kuchni zrobić jakąś rozgrzewającą herbatę- siadaj, zaraz przyniosę mocną, ciepłą herbatę.
- Dziękuję- mruknął odbierając herbatę- nie wiem co bym bez ciebie zrobił?
- Nie wypił byś po prostu rozbudzającej herbatki- uśmiechnęła się całując go w policzek
- Nie, chodzi mi o to, że zawsze tu jesteś. Zawsze mnie pocieszasz. A to ja powinienem to robić
- Kakashi, proszę skończ! Po to jest związek aby się nawzajem wspierać. To działa w obie strony- mruknęła trochę zbulwersowana
- Dziękuję- pocałował ją namiętnie w usta- tak się zastanawiam, czy to nie ja powinienem teraz pogadać z Naruto. Opowiedzieć mu o jego ojcu. W końcu znam go najlepiej, był moim nauczycielem.
- To dobry pomysł, ale daj zadziałać Sasuke. A co najważniejsze, nie obarczaj się winą, ok?
- Jasne, dla ciebie wszystko- zasalutował co sprawiło wybuch niekontrolowanego śmiechu z ust różowo włosej.
- A właśnie. Musimy też porozmawiać z drużyną a najbardziej z Kaiem, jak Sasuke ma wrócić, w końcu nie przepada za nim- mruknęła cicho przytulając się do umięśnionego ciała swego mężczyzny
- Taa, myślę, że akurat to będziemy musieli wyjaśnić razem… A właśnie! Sakura, ty naprawdę tak szybko wybaczyłaś Sasuke?
- Nie, daje mu ultimatum, ale Naruto na tym bardzo zależało, więc udaję, że mu wybaczyłam na 100 %
- Dobra z ciebie przyjaciółka- mruknął całując ją namiętnie. Nagle z ich miłosne pocałunku oderwał ich dzwonek do drzwi- kogo niesie?- podszedł powoli i otworzył po czym zaprosił gości do środka
- Kakashi- sensei, proszę opowiedz mi o mojej rodzinie…

wtorek, 30 października 2012

Proszę najnowsza nocia. Wiem, długo czekaliście, ale mam nadzieję, że sie podoba. Odbiega trochę od tematu ale chyba fajna, ja jestem z niej zadowolona :)
__________________________________________****______________________________________


- Myślisz, że go sprowadzą, Tsunade- sama?- spytała kobieta stojąca nad biurkiem Hokage
- Nie wierzysz w ich siłę perswazji?- zaśmiała się pod nosem, biorąc następny plik papierów
- Tsunade- sama, mówię serio. Boję się, że Naruto i Sakura nie przeżyją następnej porażki- Shizune wpatrywała się w swego Hokage z lekkim wyrzutem, mówiący „ jak mogłaś ich tam puścić!”
- Shizune, spokojnie! Nie wiem jak ty ale ja wierzę w Naruto- odpowiedziała, ocierając sobie oczy ze zmęczenia. Wstała i podeszła do okna za nią i spojrzała na postać Yondaime- w końcu to syn Czwartego, nie?
- No, właśnie- zaczęła niepewnie Shizune, wiedząc, że blond włosa nie jest skora do rozmowy na ten temat- nie uważasz, że Naruto jest już dorosły i powinien wiedzieć kim są jego rodzice?
- Shizune, rozmawiałyśmy o tym!- burknęła siadając z powrotem przy biurku- to, że Naruto ma 19 lat, nie znaczy, że jest na tyle dojrzały by zrozumieć powagę sytuacji.
- Myślę, że trochę przesadzasz! Za bardzo go niańczysz.  W końcu pokonał członka Akatsuki, Paina, nie jest już dzieckiem…- mruknęła Shizune, podstawiając jej kolejny dokument do podpisania
- Dobrze, Shizune, niech ci będzie. Przemyślę to, a tak w ogóle to, słyszałaś?
- Boże Tsunade, wiesz, że plotki są złe, prawda?- mruknęła załamana
- Ale to nie plotka. Sakura i Kakashi….
- Co?!- nagle do Sali weszła blond włosa kunoichi z dzieckiem na rękach- Co za gnida! Już ja się z nią policzę jak wróci!
- Ino! Witaj- blondynka wstała z za biurka i podeszła do dziewczyny tuląc maleństwo do siebie- jaki on duży, niedługo będę mu musiała drużyny szukać- zaśmiała się całując chłopca, i stawiając go na ziemi- potrzebujesz czegoś?- zwróciła się do medyczki
- Tak, Shikamaru prosił , abym przekazała, że jesteśmy gotowi na misje
- A Asuma?
- Moja mama z chęcią się nim zajmie- mruknęła promiennie
- Dobrze więc. Jutro jeszcze wam dam spokój, ale przygotujcie się powoli
- Hai! A właśnie gdzie Sakura? Nie wierzę, że nie powiedziała mi, że jest z Kakashi- senseiem!
- Są na misji z Naruto, swym kochasiem i ich tutejszą drużyną. Misji sprowadzenia…
- Mnie!- nagle wszyscy zgromadzeni w pokoju odwrócili się w stronę drzwi. Stało tam 7 ninja. W tym jeden zdecydowanie z przodu patrzący na Tsunade
- Sa-su-ke?- usłyszeli głos Ino- Co ty tu robisz?
- Ja…
- Sasuke, wrócił!- krzyknął podekscytowany Naruto- ha, mówiłem, że mi się uda go sprowadzić
- Zamknij się Idioto!- mruknął cicho Uchiha, nie spuszczając wzroku z Hokage
- Uchiha Sasuke, zbiegły ninja Wioski Ukrytej w Liściach. Shinobi rangi genin. W wieku 13 lat opuścił wioskę i ruszył do Orochimaru. W wieku 16 zabił go i w poszukiwaniu zemsty ruszył po Itachiego Uchiha w miedzyczasie, staczając walkę z tym o to Naruto, niemal go zabijając. Po unicestwieniu brata, jego następnym celem była grupa śledząca Jinchuuriki, w tym tego chłopca- znów wskazała na Uzumakiego- Wstąpając w progi tejże organizacji, twoim następnym celem była Konoha, ale to dopiero po wczepieniu sobie oczu Itachiego- wzięła głęboki wdech i pierwszy raz spojrzała na ciemnowłosego- pominęłam coś?
- Nie, Czcigodna! Nie pominęłaś niczego- mruknął młody Uchiha
- Tsunade, on się zmienił !- krzyknął Naruto
- Baczaj na słowa Uzumaki- mruknęła blondwłosa- jakoś wątpię, aby taka osoba była w stanie się zmienić – odpowiedziała wstając i podchodząc do shinobi
- Rozumiem, twoje zmartwienie, Tsuande- sama, ale ja naprawdę  się zmieniłem. Chcę wrócić do domu…
- Domu? Tego samego którego chciałeś zniszczyć- burknęła zbliżając się do chłopaka
- Co jest z tobą- krzyknął jej w twarz blondyn stając miedzy nią a przyjacielem- Sasuke to nasz przyjaciel!
- Ostrzegam cie, Uzumaki Naruto baczaj na słowa!- tym razem Tsunade już  nie wytrzymała
- Nie! Po co te pytania?  Nie rozumiem!
- Naruto- mruknął Sasuke- skończ, najwyraźniej nadal jesteś taki głupi jak ostatnio cie widziałem. Tsunade- sama rozumiem,  że mi nie ufasz, ale proszę daj mi szanse! Ja naprawdę chcę się zmienić, wrócić do przyjaciół, do domu. Daj mi szanse
- Nie! Nie pozwolę, abyś znów ich zranił- mruknęła wskazując na Sakurę i Naruto. Odwróciła się i usiadła z powrotem zza biurkiem. To było dla Naruto za dużo, aktywując tryb Mędrca, podszedł do Hokage rozwalając jednym uderzeniem jej biurko na małe kawałeczki, co przeraziło większość zgromadzonych a także zadziwiło
- Uzumaki- mruknęła cicho, nie dając się wyprowadzić z równowagi- zapłacisz za to biurko
- Gówno mnie obchodzi to biurko!
- Naruto! – krzyknęła na raz reszta shinobi
- Nie! Mam dosyć tego, że robisz co ci sie ziewnie podoba!- nie panował nad sobą. Zapomniał z kim rozmawia. Nie teraz go to nie obchodziło. Sasuke to jego przyjaciel, będzie o niego walczyć
- Radzę ci Naruto, uspokój się- mruknęła wstając i powoli i podchodząc do Chuunina.
- Bo co, kim ty kurwa jesteś, aby mi mówić co mam robić?
- Jestem twoim Hokage!- jej głos powoli się podnosił
- Co za Hokage, robi takie rzeczy!
- Sam powinieneś mnie zrozumieć. W końcu sam chcesz  nim zostać. Takie sytuacje trzeba czasami podjąć, bez względu na to jakie są one trudne!
- Jak tak, to pieprze, to całe bycie Hokage! Nie porzucę przyjaciół dla bycia kimś tak marnym jak Hokage. Nie po to do cholery ratowałem tą wioskę, aby teraz ona odwracała się od naszych przyjaciół!- nagle poczuł jak silny uścisk przyciska go do ściany- co zabijesz mnie?  Nie, nie zrobisz tego. Jestem wam potrzeby. W końcu jestem bronią ostateczną wioski, jak na Jinchuuriki przystało…
- Naruto, uwierz, mi w tym momencie zabiłabym cie z wielką chęcią. A to, że jesteś Jinchuuriki nie jest powodem aby utrzymać cie przy życiu
- A więc co to jest? Nie mów, że speniałaś. Wielką Księżniczkę Tsunade strach obleciał!- zaśmiał się złośliwie. W tym momencie Tsunade nie wytrzymała i krzyknęła mu prosto w twarz
- Nie mogę zabić syna Czwartego Hokage!